Menu Zamknij

Co z tą weną?

Co z tą weną

Dzisiaj o tym, dlaczego “wena” nie jest dobrym doradcą w sprawie tego, kiedy pisać i dlaczego zamiast na nią czekać, warto pisać regularnie.

Czym jest wena?

Istnieje przekonanie, że pisarze/poeci/artyści w ogólności zostają w losowych momentach codziennego życia natchnieni przez mityczną wenę, co z kolei jest dla nich sygnałem, że teraz należy rzucić wszystko inne, zamknąć się w pracowni i Tworzyć przez wielkie “t”. Efektem są dzieła bez mała wiekopomne. Natomiast wszystkie inne chwile, te bez weny, to stan pusty, będący zaledwie oczekiwaniem w niemocy na kolejny przypływ natchnienia.

Chyba już wszyscy zdążyli skądś się dowiedzieć, że powyższe jest totalną bzdurą, a jednak wielu z nas nadal ulega temu dziwnemu sposobowi myślenia. Ludzie wciąż żyją w przekonaniu, że kiedyś wena ich znienacka napadnie i zachce im się napisać ten tekst, ale podczas oczekiwania na ten napad to nie ma co nawet próbować, bo bez weny i tak nie można wyprodukować niczego dobrego. Jest to doskonała wymówka, żeby usprawiedliwić się przed samym sobą, dlaczego nie zasiądę do tej kolejnej sceny czy krótkiej historii, na którą przecież i tak nie mam klarownego pomysłu.

Ten aspekt “wymówkowy” na pewno jest ważną przyczyną tego, dlaczego ludzie gloryfikują wenę, ale nie jedyną.

Obalamy mit twórczej weny

Po pierwsze, sam proces tworzenia jest niepotrzebnie mityzowany. Tak, czasami mamy to słynne natchnienie i chcemy tylko pisać, pisać, pisać! Wtedy jest to dla nas łatwe i przyjemne. Niewiele osób zdaje sobie jednak sprawę, że proces tworzenia – czy to powieści, czy to szkicu, czy to swetra na drutach – to nie będzie czysta sielanka nawet dla największego geniusza. Bo w szkicowaniu postaci przyjdzie moment, gdy trzeba będzie rysować włosek po włosku, żeby było ładnie i naturalnie, i będzie to niesamowicie nudne. W robótkach ręcznych trzeba najpierw zrobić próbkę, żeby ustalić odpowiednią liczbę oczek zgodnie z rozmiarem drutów i rodzajem wełny, ale jest to praca, której efekt nie będzie częścią powstającego osobno dzieła końcowego, a więc wiąże się z poczuciem straty czasu. A w pisaniu, jak to w pisaniu – trzeba stworzyć również te sceny, które nas mniej interesują, ale są dla fabuły niezbędne, albo posiedzieć nad tym jednym dialogiem, który jakoś nadal nie wygląda satysfakcjonująco, chociaż po trzech dniach brodzenia w nim znamy go już na pamięć. Praca nad każdym dziełem, bez względu na jego ostateczną formę, jest trudna i czasem nużąca. Nikt z nas nie lubi się tak mozolić, ale niestety jest to normalną częścią procesu twórczego. I to właśnie na tym polega sekret tworzenia wybitnych rzeczy: na samozaparciu i cierpliwości.

Po drugie, nieprawdą jest, że z takiej pracy nie będzie dobrych efektów. Jasne, że jeśli trzeba się do czegoś bardzo mocno zmuszać, to na początku rezultat będzie mizerny. Jednak chodzi właśnie o to, żeby przetrwać ten pierwszy etap. Potem człowiek przyzywczaja się do nieprzyjemności i jakoś zaczyna iść. Bywa, że pod koniec pracy nawet pojawia się entuzjazm. A źle napisane pierwsze paragrafy lub strony zawsze można poprawić! Dodam też, że każdego kolejnego dnia zacząć będzie coraz łatwiej. No i jeszcze przykład z własnego doświadczenia. Pamiętacie, jak mówiłam, że piszę codziennie 500 słów? No więc czasem mi się nie chce. A czasem siadam do komputera i pół godziny gapię się w pustą stronę w Wordzie, bo nie wiem, od czego zacząć scenę. Ale im dłużej siedzę i skupiam się na historii, tym łatwiej zaczynają mi przychodzić do głowy różne pomysły, i wreszcie trochę dłubania w powstającym tekście skutkuje całkiem przyzwoitym kawałkiem powieści. Tak, jak wspomniałam: grunt to się przełamać, a potem to już jakoś będzie.

Dlatego następnym razem, kiedy będziecie chcieli czekać na wenę, przypomnijcie sobie o tym, że to nie wena kontroluje proces twórczy, tylko Wy sami. Weźcie sprawy w swoje ręce i zacznijcie pisać, a wena się pojawi albo nie, ale bez względu na to tekst powstanie i wcale nie musi być taki najgorszy.

A jaka jest Twoja relacja z weną i CZY JUŻ ZACZĄŁEŚ/ZACZĘŁAŚ PISAĆ? Powiedz nam o tym na Facebooku lub w komentarzu poniżej!

Podziel się tym wpisem w mediach społecznościowych

Powiązane wpisy

Powiadamiaj o
Powiadom o
guest
2 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
trackback

[…] Dzisiaj o tym, jaką przyjąć strategię, żeby nauczyć się pisać regularnie, a to dlatego, że nie ma co czekać na wenę. […]

trackback

[…] Będzie trudno i czasem nudno. Tak, wiem, pisarz powinien lecieć przez tekst na skrzydłach weny niczym rącza sarenka przez idylliczne leśne polany. Pot i łzy są dla […]

Powrót do góry strony