Menu Zamknij

Obóz integracyjny: Kłótnia

Data publikacji: 2019-12-09

Nieformalne spotkanie zarządzono tuż przed obiadem w pokoju konferencyjnym, gdzie wszyscy znów rozsiedli się w kółku. Klasa zamierzała przedyskutować wyniki poszukiwań i w razie problemów zmienić strategię, żeby wieczorem móc przekazać panu Marcinowi pełen zestaw znalezisk. Ta ostrożność okazała się uzasadniona. Choć Hania i Aneta dostarczyły klucz do pokoju numer dwanaście, a Jakub i Adaś przynieśli zaginioną gazetę, to nadal brakowało przedmiotu rzekomo należącego do podejrzanego Krzyśka.

Sebastiany przeszukiwali to samo piętro, co Adaś i Jakub, więc teraz byli bardzo zawiedzeni faktem, że gazeta nie znalazła się w przydzielonej im części. Ochoczo więc zaproponowali, że będą kontynuować misję, mając nadzieję na znalezienie ostatniego przedmiotu i tym samym odwrócenie od siebie tego, co uznali za niesprawiedliwego pecha.

– Ale gdzie chcecie iść? – pytała lekko poirytowana Laura. Zmęczyło ją niekończące się wędrowanie po ośrodkowym podjeździe oraz schylanie się, by zajrzeć pod każdą ławkę na placyku wokół miejsca na ognisko.

– Przeszukaliśmy cały budynek i jego najbliższe okolice – zastanawiała się Natalia, zakładając ręce na obfitej piersi. Na prawym ramieniu ciemnej bluzki miała duży ślad po mące, który wyniosła z poszukiwań prowadzonych w kuchni. – Jeśli już, to musielibyśmy wyjść poza ustalony teren.

Staszek odezwał się swoim spokojnym głosem, w którym tym razem pobrzmiewała nuta skruchy.

– Przyznam, że być może nie przeszukaliśmy dokładnie brzegu jeziora i okolicznej roślinności.

– Dlaczego? – spytała Laura.

– Piotrek nie wydawał się być zainteresowany skrupulatnymi poszukiwaniami, więc pokręciliśmy się trochę, zajrzeliśmy tu i tam i wróciliśmy do ośrodka.

– A gdzie jest teraz Piotrek?

– Chyba u siebie.

Aneta zacisnęła usta. Wstała.

– Przepraszam was na chwilę.

Przeszła przez cały pokój, starannie wymijając porozstawiane krzesła. Wyszła, trzaskając drzwiami. Na krótką chwilę w pomieszczeniu zapadło milczenie.

– Ona go zniszczy – powiedział z przekonaniem Seba. Bastian rzucił mu spojrzenie pełne nagany, lecz w duchu się z nim zgodził. Jego mina wyrażała troskę o losy kolegi, która w jakiś sposób nabrała komicznej postaci i Seba, widząc to, roześmiał się w głos.

Hani wreszcie udało się pochwycić wzrok Justyny. Może cała ta awantura nie jest konieczna, starała się przekazać. Może „coś, co należało do Krzyśka” zostało już odnalezione poprzedniego dnia przez Łukasza – który również był na zebraniu nieobecny – i związek Anety i Piotrka niepotrzebnie miał przeżyć kryzys.

Justyna, która wcześniej zrzuciła buty i siedziała na krześle po turecku, teraz oparła łokcie na kolanach i lekko się zgarbiła. Powoli obciągnęła rękawy bluzy, a potem splotła dłonie na karku, jakby chciała przyciągnąć głowę do podłogi.

– No dobra – uznała głośno, unosząc twarz i zwracając na siebie uwagę całej klasy. – Łukasz znalazł wczoraj coś, co mogło mieć związek z naszym śledztwem.

– To czemu nic nie mówicie! – Seba znów wciągnął nogę w adidasie na krzesło, a potem, pomny słów pana Marcina, natychmiast opuścił ją z powrotem na ziemię.

– Bo nie chcieliśmy mieć kłopotów, okej? – Justyna wyglądała na równie rozdrażnioną, co podczas rozmowy z Łukaszem. – Znalazł plastikową torebkę pełną białego proszku, w dodatku nie tego dnia, co trzeba. Skąd miałyśmy wiedzieć, czy to tylko rekwizyt, czy jest prawdziwa?

– Znaleźliście narkotyki? – Renata wypuściła powietrze i uniosła rękę do swojego naszyjnika z krzyżykiem.

Justyna zamaszyście wskazała na jej reakcję.

– No właśnie! Też byś nie chciała być w to zamieszana, prawda?

Renata zapadła się głębiej w swoje krzesło. Justyna uznała to za potwierdzenie swoich domysłów.

– No, ale skoro jesteśmy w takiej sytuacji – ciągnęła – to wychodzi na to, że może jednak ktoś się pomylił i porozkładał rekwizyty wczoraj. Torebkę Łukasz znalazł przypadkiem, a resztę odkryliśmy dzisiaj, według planu.

– Albo, jak mówił Staszek, razem z Piotrkiem słabo przeszukali okolice jeziora i coś nadal tam leży – Laura nie odpuszczała, bo w świetle lenistwa chłopaków jej własne poświęcenie wydawało jej się nadmierne. – A narkotyki są prawdziwe.

– Nawet tak nie mów! – zaprotestowała Renata.

Natalia zwróciła się do Justyny.

– Macie ciągle tę torebkę?

– Nie, ale Hania ma zdjęcie na karcie aparatu.

Hania skurczyła się w sobie. Nie przyszło jej do głowy, żeby zabrać aparat na naradę.

– Aparat zostawiłam w pokoju – odezwała się słabym głosem. – Torebka wyglądała zwyczajnie…

– Wyglądała bardzo prawdziwie – podkreśliła Justyna, wchodząc jej w słowo. – Ale poza tym nie było w niej nic szczególnego. Zwykła torebka z proszkiem.

– To przystaje do naszej teorii dotyczącej gangu narkotykowego – Staszek przekrzywił głowę, z namysłem wpatrując się w wyłożony kasetonami sufit. – Tylko nie jestem pewien, czy pracownicy ośrodka mogli się tak pomylić.

– Nie jesteśmy tu sami – Sara wzruszyła ramionami. – Może jakaś inna grupa miała wczoraj to samo zadanie?

– To bez sensu – ofukała ją Natalia. – W takim wypadku my też znaleźlibyśmy dzisiaj tę samą torebkę.

– Chyba że Łukasz nie odłożył jej na miejsce.

– Wtedy pracownicy ośrodka by nas ostrzegli, że brakuje rekwizytu – kręcił głową Staszek. – Wygląda na to, że rzeczywiście możliwości są dwie: ktoś się pomylił albo ktoś zgubił narkotyki.

Natalia założyła nogę na nogę, nadal trzymając ramiona splecione na piersi. Krótkiej chwili, którą poświęciła na rozważenie sprawy, nikt nie śmiał jej zakłócić.

– Która możliwość jest według ciebie bardziej sensowna?

Staszek rzucił jej przenikliwe spojrzenie.

– A według ciebie?

To był moment, w którym wszyscy zdali sobie sprawę, że w obliczu autorytetu górującej nad większością z nich Natalii ich własne zdanie niewiele się liczyło. Część z nich wcale to nie obeszło; niektórzy z kolei gotowi byli głośno protestować. Na razie jednak z zainteresowaniem oczekiwali na wyrok, który miał zapaść dzięki porozumieniu właśnie debatującej dwójki.

– Skłaniam się raczej ku teorii pomyłki niż sekretnego narkomana w ośrodku, szczególnie że sekretny narkoman oznaczałby nieprawdopodobny zbieg okoliczności w świetle naszego śledztwa – uznała Natalia sceptycznym tonem.

Staszek kiwnął głową i odchylił się na krześle.

– Zgadzam się.

Natalia zastanowiła się przez kilka sekund i z miną, w której w bardzo dosadny sposób brakowało uśmiechu, zwróciła się do Hani.

– A ty? – rzuciła w jej stronę. – Co myślisz?

Choć cała klasa była zaskoczona uwagą, jaką Natalia poświęciła Hani, to największe zdumienie odczuwała sama Hania.

– No… Ja… – zaczęła, ale zniecierpliwiona Natalia już przewracała oczami.

– Ogarnij się wreszcie i przydaj się na coś, skoro już masz trochę oleju w głowie.

– Możesz się od niej odczepić? – wtrącił Adaś ostrym tonem, którego również nikt się nie spodziewał. – Nie każdy musi być taki do przodu jak ty. I przestań być taka arogancka.

Natalia zmierzyła go wzrokiem. Jej duże, szare oczy zwęziły się niemal niezauważalnie. Adaś hardo wytrzymywał jej spojrzenie. Iza poprawiła się na swoim krześle, całą swoją posturą wyrażając gotowość do działania. Jej też nie spodobał się atak na Hanię, która teraz kuliła się jeszcze bardziej.

– Nie będziecie się teraz kłócić – oznajmiła Renata głosem protekcjonalnym i nieznoszącym sprzeciwu. – Mamy sprawę do omówienia.

Odchyliła się do tyłu ze zmarszczonymi brwiami, bo teraz znalazła się na celowniku zarówno poirytowanego spojrzenia Natalii, jak i wyrażającego rozczarowanie jej biernością wzroku Adasia. Żadne z nich nie zaszczyciło jej odpowiedzią.

– Nie będziesz mi mówić, co mam robić – powiedziała Natalia z naciskiem, wracając do przerwanej dyskusji.

Seba zakręcił tułowiem na wszystkie strony.

– No nie, musicie akurat teraz?

– Weźcie sobie odpuśćcie – westchnął Krystian.

Zewsząd rozległy się głosy poparcia, lecz najwyraźniej oboje zainteresowani nie zamierzali się wycofać.

– Nie odpuszczę – oznajmił Adaś z obrażoną miną. – Czepia się jej bez sensu. A poza tym nie podoba mi się jej autorytatywny ton.

– Nie muszę ci się podobać – odparła Natalia, unosząc brwi z politowaniem, bo takie kwestie jak miły czy niemiły ton wypowiedzi uznawała za kompletnie nieistotne. – Jedyne, co wszyscy musimy, to współpracować. Interesuje mnie rozwiązanie zagadki i dobrze by było, żebym nie musiała wszystkiego robić sama.

– Eee… Chciałem zauważyć, że nie robisz wszystkiego sama – wtrącił się Bastian. – Jak do tej pory pracowaliśmy wszyscy.

Natalia uniosła brwi jeszcze wyżej.

– Ja mówię o pracy umysłowej. Myślałam, że Hania się do niej nadaje, ale jednak… – spojrzała na nią i z odrazą cofnęła głowę. – A tobie co?

Hania siedziała z palącymi policzkami, a coraz bardziej skupiająca się na niej uwaga klasy jeszcze podżegała ogień. Starała się miarowo wypuszczać powietrze. To często pomagało, przynajmniej jeśli chodzi o jej dotychczasowe doświadczenia.

Przez coraz bardziej wilgotniejące oczy – czemu z całych sił starała się zaradzić – ujrzała owiniętą w rękaw szarej bluzy dłoń, która spoczęła na jej przedramieniu.

– Wiesz co, chyba powiedziałyśmy już wszystko, co wiemy – mówiła z przekonaniem Justyna. – Musimy iść do Anety i powiedzieć jej, co ustaliliśmy. Pewnie bez sensu robi teraz awanturę Piotrkowi.

Seba bezradnie rozłożył ręce. Renata ściągnęła usta, ściskając swój notatnik.

– I co, zamierzacie tak po prostu wyjść? – żachnęła się Laura.

Justyna doskonale utrzymywała lekki ton, jakby w ogóle nie zauważała napięcia w pomieszczeniu.

– Tak, to właśnie zamierzamy. Będziemy na wieczornym zebraniu, nie martw się.

– Ale my tu mamy problem! I to przez was!

– Nie przez nas, tylko przez Łukasza – Justyna spokojnie podciągała Hanię do pozycji pionowej. – Jeśli chcesz znać moje zdanie, to narkotyki mogły być prawdziwe. Ale jeśli uznacie inaczej, to też nie będę się sprzeciwiać. Na wszelki wypadek możemy jeszcze poszukać czegoś po południu tam, gdzie nie zajrzeli Staszek z Piotrkiem.

– Pójdę i poszukam – zgodził się Staszek, ale Sebastiany już wymieniali spojrzenia.

– My pójdziemy – oznajmili jednocześnie.

Hania poczłapała za Justyną do wyjścia. Iza kilka razy podskoczyła na krześle, oglądając się to na nie, to na resztę klasy. Później jednak jej wzrok padł na Natalię, której ramiona i skrzyżowane nogi wyglądały na jeszcze mocniej zaciśnięte niż wcześniej. Iza więc ostatecznie opadła na krzesło, zostając z Adasiem.

Zamknięcie za sobą drzwi do sali konferencyjnej dało przyjemne poczucie odcięcia się od zagrożenia. Hania jednak nadal snuła się za Justyną, starając się zebrać siły, aby wybąkać jakieś podziękowania. W milczeniu przeszły przez cały parter aż do schodów, a potem dotarły na drugie piętro. Dopiero tam Justyna się zawahała. Stanęła kilka metrów od drzwi pokoju.

– Nie znoszę, jak ludzie się kłócą – obejrzała się na Hanię. Jej wargi wyginały się w coś na kształt mającego rozluźnić atmosferę uśmiechu, lecz zdradzały ją dłonie, delikatnie gładzące okryte rękawami bluzy przedramiona. Hania wreszcie zebrała elementy układanki w sensowną, choć przykrą całość. Już wiedziała, co w manieryzmach Justyny zwróciło jej uwagę od samego początku oraz dlaczego to coś wydawało jej się takie znajome.

– Ja też nie – odparła. – Szczególnie, jeśli to przeze mnie.

– To najgorzej, nie? – westchnęła Justyna, nadal debatując ze sobą, czy na pewno miała ochotę stanąć oko w oko z niewątpliwie rozjuszoną Anetą.

Hania również się wahała. Już kilka razy miała pecha być świadkiem kłótni Anety i Piotrka i za każdym razem miała nadzieję, że to się więcej nie powtórzy. Ale, podobnie jak w jej własnym domu, powtórka prędzej czy później przychodziła – choć w porównaniu z jej rodzicami, Aneta i Piotrek sprzeczali się nader rzadko i łagodnie.

Justyna z jeszcze głębszym westchnieniem otworzyła drzwi.

Natychmiast po wejściu do pokoju obawy Hani się rozwiały. Nie zastała tam bowiem rozjuszonej Anety, ani nawet Anety oburzonej, gotowej obgadać z przyjaciółką karygodne zachowanie swojego chłopaka. Zastała za to Anetę przygnębioną, siedzącą na piętrowym łóżku jak kupka nieszczęścia, pociągającą nosem i zbolałym wzrokiem wypatrującą pocieszenia.

Justyna wdrapała się na swoje posłanie, lakonicznie relacjonując przebieg narady po wyjściu Anety. Ta zaś z wdzięcznością przytuliła się do Hani, która usiadła obok niej z przygnębioną miną. Ich przygoda ze znaleziskiem Łukasza zdawała się mieć same przykre konsekwencje.

To jednak jeszcze nie było wszystko. Pół godziny później do pokoju powróciła Iza i ponuro oznajmiła, że jej brat ostatecznie wkroczył na ścieżkę wojenną z Natalią. Natomiast po południu Sebastiany, po dokładnym przeszukaniu terenu, znaleźli leżący pod krzakiem notatnik Krzyśka, co już ostatecznie pogrążyło Piotrka w oczach jego dziewczyny.


Czytaj dalej! Część 11: Wycieczka

Dodaj komentarz

avatar
  Powiadamiaj o  
Powiadom o

Powrót do góry strony