Menu Zamknij

Przepowiednia Celesty

Opublikowano 2021-07-05

Celesta nie mogła spać. Pod szorstkim kocem zapewnianym przez gospodę przekręcała się już chyba po raz setny. Nigdy nie sypiała dobrze, ale odkąd konflikt ze Schetem rozpętał się w Hasta Mante na nowo, długie godziny spędzane samotnie w ciemnościach stały się nie do zniesienia. Niestety nic nie mogła z tym zrobić. Nie mogła powiedzieć sobie: „Nie martw się”, bo to zupełnie nie działało, a zresztą podskórnie czuła, że powinna zachować czujność. W każdej chwili mogła nawiedzić ją kolejna wizja, podobna do tej, która pchnęła ją i Kasjona w tę długą podróż. Gdy prawie trzy tygodnie temu ujrzała zagrożenie wiszące nad Naliną, swoją nową siostrą w naznaczeniu, od razu wiedziała, że wszystko się zmieni. Po sześciuset latach stało się to, czego całe Hasta Mante obawiało się najbardziej. Schete powrócił i znów siał postrach wśród wiernych swych sióstr i braci, i tym razem postanowił uderzyć tam, gdzie zaboli najbardziej. W wybrańców bogów, Naznaczonych.

Musieli mieć nadzieję, że razem z Madusem, Synem Methana, i Thogabem, jego Służebnym, będą stanowili wystarczająco silną drużynę, aby wspólnie obronić się przed wrogiem. Musieli też liczyć na to, że podróżując w sekrecie w cztery osoby będą trudniejszym celem do namierzenia, niż gdyby ich podróż do Źródła odbyła się jak zwykle – z wielką pompą i określonym planem odwiedzania kolejnych miast.

Napisała też do Marka, aby w podobny sposób połączył siły z Córką Dafiry. Czy w tym roku wciąż będzie to pani Lenea? Trudno było powiedzieć. Starsza pani ostatnimi czasy podupadała na zdrowiu. Jeśli nową Naznaczoną zostanie ktoś inny, to tym bardziej trzeba będzie ją otoczyć opieką. Celesta nie miała jednak wątpliwości, że jej przyjaciel będzie do tego osobą ze wszech miar odpowiednią.

Znów przekręciła się na bok z nadzieją, że jej wiercenie się nie obudzi Kasjona. Przetarła twarz dłonią. Czasami nienawidziła samej siebie. Nienawidziła tego, że jej umysł działał przeciwko niej, że podsuwał jej coraz bardziej niepokojące wizje przyszłości, a ciało spinało się w mimowolnej reakcji i rozluźnienie go kosztowało kolejne godziny bezsenności.

Przymknęła oczy. Musiała po prostu to przeczekać, jak zawsze. Zaczęła oddychać miarowo i specjalnie wolno. I nie będzie już myślała o Nalinie i Schetem. Był środek nocy, więc teraz i tak nie mogła nic z tym wszystkim zrobić. W razie kolejnych kłopotów zastanowi się rano.

Minuty mijały i wreszcie poczuła, że powieki już nie chcą się znów otwierać i że jej umysł otula błoga wata zmęczenia. Uśmiechnęła się, ale tylko tak lekko, by nie wybudzać mięśni twarzy. Wreszcie.

I wtedy w jej umyśle jak piorun błysnęła postać szczupłego chłopaka o ciemnych włosach.

Celesta natychmiast się ocknęła i usiadła na posłaniu. Jej myśli gnały jak szalone. Odwróciła się. U wezgłowia łóżka stała nocna szafka, a na niej leżał notes. Celesta złapała go, otworzyła na pierwszej lepszej wolnej stronie i dotknęła papieru końcem ołówka. Wystawiła w górę palec wskazujący lewej ręki, na końcu którego zaraz pojawiła się drobna kula elektryczności. Posłużyła dziewczynie za oświetlenie, gdy ta chaotycznie zapisywała wszystkie szczegóły swojej proroczej wizji. Trwało to kilka minut, choć gdy na koniec przejrzała zapisane informacje, wydały jej się one wyjątkowo skąpe.

Ale udało jej się uchwycić najważniejsze. Młodzieniec pochodził z Ziemi. Miał też siostrę, która wraz z nim miała trafić do Hasta Mante. Oboje byli kluczowi dla pomyślnego zakończenia nowo rozpoczętej wojny ze Schetem. Jak mieli to zrobić? Nie wiedziała. Nie wiedziała też, co stanie się z siostrą chłopaka. Ale jednego była pewna – że on sam zostanie nowym Synem Methana.

Celesta w skupieniu studiowała swoje zapiski. Podniosła dłoń do ust. Przybysze z Ziemi. Ostatnim razem, gdy ktoś z Ziemi trafił do Hasta Mante podczas wojny ze Schetem, powstała legenda o najwaleczniejszej kobiecie na świecie i o jej spektakularnym zwycięstwie nad najeźdźcą. Legenda, na podstawie której stworzono niezliczone ballady, książki i sztuki teatralne, i którą matki uczyły swe dzieci odwagi i odpowiedzialności.

Jeśli i tym razem losy wojny potoczą się podobnie, to już teraz można było odetchnąć z ulgą. Bo konflikt się zakończy. Lepiej lub gorzej, ale na pewno klęską Schetego.

Celesta zaczerpnęła powietrza. W jej oczach stanęły łzy, być może radości, być może podekscytowania, a być może to po prostu stres wreszcie znalazł ujście.

Ocierała twarz i nagle zamarła z ręką na wysokości policzka. Była tak oszołomiona nową przepowiednią, że nie zwróciła uwagi na oczywistą kwestię.

Jeśli chłopak z Ziemi miał zostać nowym Synem Methana, to jaki los mógł czekać Madusa?

– O nie – szepnęła i zerwała się z łóżka.

Podbiegła do Kasjona. Spał twardym snem, więc zaczęła szarpać chudymi ramionami jego umięśnione cielsko. Miała wrażenie, że próbuje poruszyć głaz.

W końcu jednak Służebny otworzył jedno oko i zerknął na nią niepewnie.

– Coś się dzieje? – mruknął ledwo zrozumiale.

– Tak! – odparła i ta krótka, stanowcza odpowiedź postawiła go w stan gotowości. – Miałam wizję! Musimy napisać list do Thogaba, tylko szybko!

– Jak szybko, teraz? – Usiadł na posłaniu i rozgarnął dłonią włosy. – Jaka wizja?

– Uratuje nas chłopak z Ziemi – mówiła gorączkowo. – On i jego siostra. Widziałam go, Wielka Elekte zesłała mi przepowiednię… Ten chłopak będzie nowym Synem Methana.

– Jak to „nowym”? A co z Madusem?

Celesta nerwowo kiwała głową. Stres zalewał ją ponownie i już wiedziała, że tej nocy jednak nie zmruży oka.

– Tego właśnie nie wiem. Dlatego natychmiast musimy napisać list do Thogaba. Trzeba ich ostrzec, bo inaczej obawiam się, że…

Odetchnęła. Emocje skręcały jej brzuch w ten szczególny sposób, którego nie znosiła, ale któremu zupełnie nie potrafiła przeciwdziałać. Kasjon czekał, aż dokończy, ale podskórnie czuł, co zamierzała powiedzieć. Ich spojrzenia się spotkały i Celesta wyszeptała:

– Obawiam się, że Madusa czeka jeszcze gorszy los niż Nalinę.

Powiadamiaj o
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Powrót do góry strony